Biwak w szkole 16-17-18.02.2009 r.
Dzień pierwszy.
Biwak rozpoczęliśmy o 17.00. Początek to rozlokowanie się na sali gimnastycznej.
Łóżka już gotowe.
Niedługo apel rozpoczynający biwak, mamy więc już ubrane mundury.
Uśmiech zadowolenia.
Koleżanki się lubią.
Szybko się ubieramy bo o 18.00 apel.
A po apelu sami przygotowaliśmy sobie kolację.
Smacznego!
Największe wzięcie miał chleb z czekoladą i dżemem.
Po kolacji wieczornica. Śpiew piosenek, skecze, zabawy harcerskie.
Było nam wesoło.
Niektórzy musieli się oświadczać żeby wykupić fanta.
Robili też przysiady harcerskie.
Recytowali wierszyki.
Bez komentarza.
Było mnóstwo fotoreporterów.
Ja, żeby wykupić fanta musiałem zjeść kawałek chleba bez popijania.
Dzień drugi.
W drugim dniu mieliśmy musztrę rano i wieczorem. Dziewczyny uczą się składać
meldunek.
Potem pojechaliśmy na lodowisko do Ochędzyna. Kto ma zdjęcia z tej części biwaku, niech mi przyśle na mail'a jareknowak@buziaczek.pl
Akcja "komandosów" rozpoczęła nowy etap biwaku.
Ruszyliśmy w teren. Było zimno ale ciekawie, tajemniczo i zabawnie. Doszliśmy aż do wieży w Bolesławcu, a po drodze mieliśmy różne gry.
Po kolacji nasi starsi koledzy pokazali nam swoje kolekcje. Są oni pasjonatami
tzw. sztuki przetrwania. Do tego potrzebne im jest szereg akcesoriów, które nam
prezentowali. Zainteresowanie było ogromne.
Sami również przymierzaliśmy się do sztuki kamuflażu - trochę to za duże. kupię
sobie mniejsze.
Chłopcy opowiadali, pokazywali a nam się wcale nie nudziło.
Ten Piotrek (bo obaj mieli na imię Piotr) pokazał nam również jak udzielać
pierwszej pomocy osobie nieprzytomnej.
Tu już się zrobiło trochę niebezpiecznie. Dziewczyny z bronią !!!!!!!!!!!!
Na kulki :-)
Czy ja to udźwignę?
I jeszcze ten karabin.
Mamo czy ty mnie poznajesz? To ja Twoja Kasia.
No tu już prawdziwi komandosi.
A potem?
Potem była musztra dla ochotników - zgłosiło się na nią 16 z 17 harcerzy.
A potem?
Druh Jarek usnął bo nie dawaliśmy mu spać poprzedniej nocy i był wykończony.
A potem?
Były kolejne pytania do Piotrków o ich hobby.
A potem?
Znów niektórzy chcieli musztrę, więc Piotrek im zrobił.
A potem?
Większość poszła spać, ale nie wszyscy, bo druha Jarka budzili mimo że spał jak suseł.
Dzień trzeci.
Wstaliśmy dopiero o 8.15, bo kto by miał siłę wstać wcześniej.
Śniadanie.
Sprzątanie - najgorsza rzecz na biwaku.
Apel końcowy.
Do domciu się wyspać.
CZUWAJ!