Wyjazd na sanki na Kobylą Górę
Wycieczka na sanki na Kobylą Górę była organizowana była przez wychowawcę dzieci z kl. III SP Siemianice oraz drużynowego harcerzy naszej szkoły pana Jarosława Nowaka.
Przebieg wycieczki był następujący:
Wyjazd: czwartek 08.01.2009 r. o godz. 12.15 spod Hotelu Wielkopolskiego autobusem PKS (tornistry zostały w szkole – harcerze – odbierali tornistry po powrocie; klasa III zostawiała tornistry w szkole do następnego dnia). Przyjazd do Mielęcina o 13.00. Kulig za ciągnikiem w kierunku Kobylej Góry – około 3-4 km. Zjeżdżanie na sankach 2,5 godziny. W trakcie zjeżdżania było ognisko z pieczeniem kiełbasek. Powrót odbył się również kuligiem do Mielęcina, potem autobusem do Siemianic przez Raków około 18.00.
Zabieraliśmy: ciepłe ubrania, czapki, rękawice, nieprzemakalne buty, sanki (co najmniej jedne na dwie osoby – w tym względzie należało się umówić z koleżanką lub kolegą), kiełbasę i chleb na ognisko. Sanki powinny były mieć mocny sznurek żeby nie zrywał się podczas kuligu. Można było zabrać worki do zjeżdżania np. jedna osoba z pary zabierała sanki, druga worek, lecz nie było to obowiązkowe.

Po przyjeździe u podnóża Kobylej Góry należało zacząć od gorącej herbatki.
Smacznego!

Chyba chce mi się spać?

Grunt to się nie przejmować i ciepło się nosić.

Herbatka nas pokrzepiała bo na dworze było minus 7 stopni.

Mamy o nas zadbały.

A i batoniki na taki mróz wskazane.

Może ugrzejemy się przy ognisku?
Pan Rafał pomagał nam jak umiał.

To nasz druh drużynowy - udaje że robi ognisko.

Na wirażu dodał gazu i do śniegu wpadł...

Ale pyszna sanna.

Kto tu posadził te krzaki?

Ślizg boczny.

O jak wesoło i jak przyjemnie.

Bez komentarza...

Miękkie lądowanie na sianie.

Gaz do dechy.

Nawet na łopacie da się zjeżdżać.

Czyżby mnie słoneczko raziło?

Marto, trzymaj mocno wodze !!!